piątek, 21 marca 2014

Chcą spełnić swoje marzenia - Jastrzębski Węgiel

W piątek w Hotelu „Crowne Plaza” w Ankarze odbyła się oficjalna konferencja z udziałem trenerów oraz kapitanów czterech drużyn uczestniczących w turnieju finałowym Ligi Mistrzów w Ankarze. Walka o najcenniejsze klubowe trofeum w Europie rozpoczyna się w sobotę.
Jastrzębski Węgiel po raz drugi zagra w turnieju Final Four Ligi Mistrzów. Poprzednio podopieczni trenera Lorenzo Bernardiego w tej elitarnej imprezie wystąpili w 2011 roku we włoskim Bolzano, gdzie zajęli czwarte miejsce.

– Cieszymy się, że awansowaliśmy do tego elitarnego grona. Będziemy chcieli pokazać najlepszą siatkówkę, na jaką nas stać – oświadczył Władimir Alekno, trener Zenitu Kazań, który dwukrotnie wygrał z tym klubem Ligę Mistrzów.

Alekander Wołkow, kapitan drużyny z Tatarstanu dodał, że tylko pozostaje mu się zgodzić ze swoim szkoleniowcem. – Czeka nas ciężki turniej. Jest tutaj chociażby Biełgorod, o sile którego mieliśmy okazję się przekonać już w rozgrywkach krajowych. Będzie sporo siatkówki na najwyższym światowym poziomie. To wspaniała sprawa szczególnie dla naszych fanów z Rosji – stwierdził Wołkow.

Po Rosjanach głos zabrali przedstawiciele naszego klubu. – Jesteśmy dumni i szczęśliwi. Postaramy się zaprezentować z jak najlepszej strony. Poziom będzie bardzo wysoki, dlatego żeby coś osiągnąć, trzeba będzie dać z siebie wszystko. Przyjechaliśmy do Ankary z tym samym nastawieniem, co wszystkie zespoły. Spróbujemy zdobyć to trofeum – powiedział Michał Łasko, kapitan Jastrzębskiego Węgla.

Lorenzo Bernardi przyznał, że oczekiwania Pomarańczowych są dokładanie takie same, jak innych zespołów biorących udział w Final Four Ligi Mistrzów. – Wiadomo, że nikt nie chce przegrać – zażartował opiekun jastrzębskiego zespołu. – Mamy marzenie i chcemy je spełnić – wyznał Włoch.

Półfinałowi rywale jastrzębian mają świadomość presji, która na nich ciąży w związku z organizacją tego turnieju. – Oczekiwania w stosunku do gospodarza zawsze są wysokie. Będziemy jednak mogli liczyć na wsparcie naszych fanów. Spodziewamy się wielkiego siatkarskiego święta – oznajmił Matej Kazijski, kapitan Halkbanku Ankara. – To dla nas wielki honor – podkreślił z kolei Radostin Stojczew, szkoleniowiec tureckiej ekipy, który także komplementował pozostałych trenerów drużyn obecnych w Ankarze.

Wspominał o sukcesach Giennadija Szypulina, który zwyciężał w Lidze Światowej, mistrzostwach Rosji czy Lidze Mistrzów. Nie szczędził ciepłych słów pod adresem Alekny, który doprowadził do mistrzostwa olimpijskiego reprezentację Rosję. W odniesieniu do Lorenzo posłużył się zaś określeniem „Mister Secolo”, czyli „siatkarz XX. wieku”.

– To świadczy o tym, że zebrała się tutaj siatkarska elita Europy. Chcemy udowodnić, że znaleźliśmy się w tym gronie nie tylko ze względu na to, że jesteśmy gospodarzem, ale dlatego, że na to zasłużyliśmy – mówi Stojczew. Jednocześnie cytował Nelsona Mandelę, przywołując słowa byłego prezydenta RPA, że „zwycięża ten, kto ma marzenia”, a jego marzeniem jest awans do finału LM.

Dla trenera Szypulina niezrozumiałe jest to, że w finale czterech Ligi Mistrzów można zgłosić tylko 12 a nie 14 graczy. Jego zdaniem ten fakt niekorzystnie wpływa na przygotowania do zawodów takiej rangi. Niemniej jednak stanowczo stwierdził: - Jesteśmy gotowi na walkę!

Taras Chtiej, kapitan zespołu z Biełgorodu pogratulował wszystkim uczestnikom tureckiego turnieju i życzył im powodzenia. – W Ankarze będzie światowej klasy siatkówka. To wielka gratka zarówno dla fanów obecnych tutaj, jak i przed telewizorami – zakończył Chtiej.

Źr. plusliga.pl
Fot. Google grafika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz